KONKURS – Smak miłości – Agnieszka Maciąg

Konkurs, oj tak kilka dni temu obiecywałam i jest .. konkurs prosty a do wygrania jak dla mnie cudowna książka.

Agnieszka Maciąg

 

 

Książka autorstwa Agnieszka Maciąg – Smak Miłości.  Moja recenzja tutaj.

 

Zadanie konkursowe :

– napisz w komentarzu pod tym postem – Jaka potrawa Twoim zdaniem najbardziej oddaje smak miłości? Może kojarzy Ci się z jakimś wydarzeniem, szczególną osobą?

– czas trwania konkursu 29.04 – 8.05.2014

– do wygrania są  3 egzemplarze książki, Zwycięzców wybieram ja.

– wyniki podam do 12.05.14

– książki wyśle wydawnictwo Otwarte, na terenie RP.

 

otwarte

 

 

 

 

 

31 myśli na temat “KONKURS – Smak miłości – Agnieszka Maciąg

  1. Smak miłości najbardziej oddaje każda potrawa przygotowana przez moją mamę lub babcię. One wkładają w każde dani mnóstwo serca i ciepła, szczególnie, gdy robią coś dla najbliższych. Dla mnie właśnie takie potrawy są smakami miłości.

  2. Smak miłości dla dla mnie zdecydowanie wspólne przygotowanie kolacji z ukochanym z wykorzystaniem afrodyzjaków np. szparagów, awokado. Albo na szybko ot nasze aromatyczne, polskie truskawki w czekoladzie mmmm.

  3. Smak miłości to smakowanie z wcześniej ubrudzonych ust pysznym deserem naszej drugiej połówki, to jedzenie potrawy palcmi i ich oblizywanie. To smakowanie ze skóry naszej miłosci. I przygotowanie potrawy z dedykacją i miłością. To wybieranie najlepszej jakości. To celebrowanie. To przekazanie radości i wspólne leniwe odpoczywanie po posiłku. Uczucie zjednoczenia.

  4. A dla mnie smakiem miłości jest jajecznica przygotowywana co niedzielę przez mojego Mężusia. Wstaje rano i podaje mi śniadanie do łóżka i tak już 14 lat. Nie opuścił ani jednej niedzieli, nawet jak jesteśmy poza domem to na śniadanko jest pyszna jajecznica. Pamiętam, że jak byłam mała Tato też w niedziele robił jajecznicę. Danie proste ale pełne uczuć :-)

  5. to robienie po raz trzeci w tym tygodniu ukochanej zupy pomidorowej dla synka… to wyjadanie rodzynek z sernika, bo dzieci nie lubią, a mąż uwielbia… to ogromny bałagan po wspólnym przygotowaniu ‚kopytek’… to codzienne gotowanie dla najbliższych !

  6. Dla mnie potrawą oddającą smak miłości są wszelkiego rodzaju ciasteczka wspólnie robione i pieczone z dziećmi. Z dużym rozczuleniem patrzę na te małe rączki wycinające różnego kształtu ciastka (ostatnio ulubiona foremka to ludek i żyrafa) i wysunięty język :)jakby miałby w czymś pomóc. Chwile bezcenne:) A najcudowniejszy moment po upieczeniu jest próbowanie i te radosne buzie zapchane ciastkiem,które mówią mamo ale pyszne zrobiłem/zrobiłam :) Cóż mi pozostaje więcej, odpowiadam tak wyszły Wam pyszne!

  7. Dla mnie smak miłości mają wszystkie potrawy wigilijne. W tym szczególnym dniu, obrosłym w tradycję, staram się przy pomocy córek zrobić 100 uszek nie licząc innych pyszności , bo wszyscy cały rok czekają na te wyjątkowe smaki . Po Wigilii zawsze padam zmęczona na kanapę, patrzę jak wszyscy cieszą się prezentami i podjadają jeszcze ze stołu.Jestem wtedy niewyobrażalnie szczęśliwa i wiem, że wszyscy to szczęście dzielą ze mną w kochającej się rodzinie :)

  8. Smak miłości ma dla mnie mój ukochany deser Tiramisu. Towarzyszył mi on na pierwszej randce z moim mężem, potem na wieku innych. Przyjeżdżając się oświadczyć, mój mąż zabrał z sobą kwiaty, pierścionek i blachę zrobionego przez niego i teściową tego ciasta. Było ono również z nami na naszym weselu, jako deser dla wszystkich gości, jest też w każdą naszą rocznicę. Uwielbiam je, i nieodłącznie kojarzy mi się z miłością moją i mojego męża. Taka słodka, nieco rozpustna, łagodna, dająca uniesienie i pełnię szczęścia-nasza mała miłość.

  9. Kiedyś przeczytałam, że życie w obłokach jest możliwe tylko wtedy, gdy podróżuje się samolotem i trwa tyle, co lot. Codzienność bywa bowiem różna. Dlatego ważne jest, by zaczarować codzienność. Gotowanie, to jedna z tych rzeczy, która może być przepełniona miłością i ciepłem i którą można dzielić się z najbliższymi. Smak miłości? Dla mnie to makaron z tuńczykiem w sosie pomidorowym. Już zawsze będzie mi przypominał dzień, w którym czułam się bardzo źle, tak bardzo, że nie pomagała żadna tabletka… Wtedy, mój B., zaparzył herbatę, okrył kocem i zaczął przygotowywać ten prosty, ale pyszny obiad… Pomimo bólu i złego samopoczucia, czułam szczęście, gdy po krzątaninie w kuchni, postawił na stole parujący makaron o niesamowitym aromacie…Tak, to zdecydowanie jest potrawa, która odzwierciedla dla mnie smak miłości…

  10. Smak miłości …
    Jest ich kilka a każdy inny

    Jeden – smak zupy zalewajki gotowanej przez moją ŚP kochaną Babcię. Zupa gotowała się od rana na piecu węglowym/drewnianym a ja do dziś pamiętam jej smak. Dziś już co prawda przez łzy … tęsknoty za dzieciństwem i Babcią.
    Drugi – smak zwykłego biszkoptu z jabłkami, którym zaskoczył mnie mój chłopak (dziś mąż), gdy zmęczona i przemarznięta po zajęciach na studiach do niego pojechałam. Smak słodki z aromatem cynamonu – do dziś mi się mój kochany tak kojarzy.
    Trzeci – smak wątróbki, którą kupowałam w ilościach hurtowych, lekko podsmażałam i jadłam zachłannie nie wiedząc jeszcze, że jestem w ciąży (po kilku latach starań). Z wątróbką kojarzy mi się więc mój kochany synek.

    Każdy z tych smaków jest inny, niepowtarzalny.
    Ale wszystkie są moje na zawsze.

  11. Dla mnie smak miłości to niesforne i krzywe naleśniki z serem i brzoskwiniami, które zrobił dla mnie Mąż na kolację – niespodziankę. To zapiekanki z keczupem, babeczki bananowe, sałatki…. wszystko, co ON dla mnie przyrządza smakuje miłością i czułością. Szczególnie, że przygotowanie czegokolwiek w kuchni zajmuje MU pół dnia :))))

  12. Serwus!
    Wierzę, że smaków odzwierciedlających miłość jest wiele. I, że może to być każde danie: nawet kiełbasa z grilla rozpalanego przy pomocy suszarki do włosów z budki przy Nowym Kleparzu w Krakowie, jeśli to akurat tam spotykają się dwie przeznaczone sobie osoby.
    Nie chodzi o to, żeby szukać dania czy chwili idealnej, tylko, żeby umieć docenić ten moment, w którym dzieje się coś niezwykłego.
    Dla mnie takim daniem było i jest risotto dyniowe z orzechami. Tamto risotto, które zmieniło moje życie. Odgrzane z dnia poprzedniego, już za bardzo posklejane, zjedzone w przerwie między zajęciami, kiedy to na drugim końcu Europy, On i ja, wyrwaliśmy sobie z dnia chwilę tylko dla siebie. Myślałam, że z racji mojego wyjazdu, już wkrótce pożegnamy się na zawsze, a jednak się myliłam :)…
    Pozdrawiam,
    Kasia

  13. Kiedy byłam małą dziewczynką, moi rodzice prowadzili bar – zresztą sygnowany moim imieniem :) Było tam wiele pysznych potraw, ale wszystkie domowe, bo z reguły robione przez moją babcię. Jednak ja do dziś mam w ustach smak kalafiora ugotowanego, a potem usmażonego w panierce. Boże… rozkosz dla podniebienia. Potem wiele razy jadłam to samo, ale nigdy nie smakował tak, jak wtedy na ogródku restauracyjnym pod wielkim białym parasolem z babcią obok:)

    Natomiast – moja druga babcia – zawsze namiętnie gotowała mi kaszę manną na mleku – i do dziś uwielbiam kaszkę! Jednak teraz wiadomo – eksperymentuje jak się da z dodatkami, choć czasami zatęsknię za taką najzwyklejszą, jeszcze cukrem posypaną po górze!

  14. To dania w które wkładamy miłość. Nie muszą być to wyszukane smaki, ale takie które zachwycą naszych najbliższych.

    Jabłecznik pieczony przez moją ŚP Ukochaną Babcię, z grubym cukrem, strzeżonym przed nami – wnuczkami. Ach, co do był za smak!
    „La loko” czyli Prince Polo podawane nam przez ŚP Ukochanego Dziadka na Kinder Balach wyprawianych na przyjazd mojej siostry ciotecznej (produkt drogi we wspomnianych czasach).
    Rogaliki, kopyta (czytaj kopytka), mannusia (kasza manna i wszelakie zupy), galatela (galaretka), mięsko – wypiekane i przygotowywane dla mojej dwutelniej córeczki – słowa mniam mniam, pycha motywują mnie do dalszego działania.
    „Kwach” czyli kruche ciasto z musem rabarbarowo jabłkowym i pianką pieczony dla całej rodziny. Zjadasz kostkę, po chwili patrzysz, nie ma trzech (a chwilę wcześniej słyszysz „ale kwaśny!”).
    Pyszna kawa z rana zapażona przez Ukochanego.
    Paczka produktów bezglutenowych otrzymana w prezencie urodzinowym.
    Smaczne niespodzianki przygotowywane dla Męża.
    Smakołyki, które dostaje od Męża, a trudzi się bo trzeba wyszukać bezglutenowe.
    Smaki które zachowujemy w pamięci na zawsze. I to jest piekne :)

  15. Smak miłości … Tak banalne, a jednak zaskakujące. Napisałabym, że to maliny ale po chwili zmieniam zdanie … Dla mnie to smak pierwszej kolacji jaką przygotował dla mnie obecny mąż … będzie banalnie .. kotlet mielony, pieczone ziemniaczki i surówka z kapusty kiszonej :) Podał do tego wykwintnego dania białe wino .. cóż .. miłość nie jeden ma smak :) Pozdrawiam

  16. Zdecydowanie – racuchy z jagodami. Będąc na początku studiów (tj. jakieś 8 lat temu) wyjechałam na wakacje w moje ukochane Bieszczady z moim równie ukochanym chłopakiem. 2 dni spędziliśmy na terenie szybowiska, gdzie rozbiliśmy namiot. Pewnego poranka obudził nas gorący wschód słońca. Można sobie tylko wyobrazić ten widok, siedzimy w śpiworach na ogromnej górze, z której startowały szybowce, przed nami cudny widok – słońce wyłaniające się zza połonin. Z wrażeń nie było mowy o dalszym śnie. Udaliśmy się do pobliskiej knajpy na bardzo wczesne śniadanie. Wesoły właściciel – Włoch z krwi i kości – przygotował nam właśnie takie placuszki drożdżowe z jagodami i śmietaną. To było jedno z najdłużej jedzonych przeze mnie śniadań. Racuchy jagodowe, popijane przepyszną kawą z uroczej glinianej brązowej filiżanki, którą trzeba było trzymać dwiema rękoma ponieważ była taka duża. To wszystko w towarzystwie dla mnie niemalże najważniejszym. I może się wydawać, że to były tylko racuchy z jagodami, tylko kawa – ale to
    była taka chwila w życiu, na którą warto czekać. To był moment, kiedy nie liczyło się nic więcej – tylko „tu i teraz”. To był smak miłości :)

  17. Smak miłości to dla mnie wspólne wyrabianie ciasta drożdżowego… Ja zajmuje się nadzieniem, łączeniem składników, a silne ręce mojego mężczyzny wyrabiają ciasto… Nic tak nie łączy jak wspólne pieczenie ciasta drożdżowego ;) Czas spędzony razem, oczekiwanie, aż ciasto wyrośnie i cieszenie się (jak dzieci), gdy wyrasta… Uwielbiam :)

  18. Zamykasz oczy i czujesz zapachy, smaki, każdy tak indywidualny że wprost niemożliwy do powtórzenia. Jest ich cale mnóstwo. Kojarzą się ze spotkaniem, z uśmiechem na twarzy, czasami ze smutkiem i strapieniem. Zamykasz ochy i czujesz i widzisz osobę która przygotowała coś dla Ciebie – tak właśnie specjalnie dla Ciebie – poświęciła swój czas i włożyła uczucia w każdą z tych potraw – i na dotatek tlumaczy się że nie jest tak wyśmiente jak być powinno. Smaku miłości nie da się opisac,trzeba go poczuc. Każdy dom ma swój „smak miłości”.Czasami są nim zerwane z rosa poziomki, zawsze w tym samym kubeczku, na wyciągnięcie ręki tuż po obudzeniu a czasami przypalone ciasto – bo zawsze się przypala ;) samych takich wspomnień Wam życzę – smaku i zapachu oraz tajemnicy z nim związanej :)

  19. Dla mnie smakiem miłości jest mój chleb, który piekę od serca. A chleb nazywa się „CHLEBEM MIŁOŚCI BO Z LUBCZYKIEM”.

    Składniki:
    • 50 g świeżych drożdży,
    • 1 łyżeczka cukru,
    • 250 ml wody,
    • 350 g mąki pełnoziarnistej,
    • 20 ml oleju rzepakowego,
    • 1/2 łyżeczki soli,
    • 2 łyżki ziaren słonecznika,
    • 2 łyżki siemienia lnianego,
    • 2 łyżki ziaren dyni,
    • 2 łyżki płatków owsianych,
    • 1 łyżeczka kminku zmielonego,
    • 1 łyżka lubczyku
    • olej rzepakowy do smarowania.

    Drożdże mieszamy z ciepłą wodą (ok. 35 °C), cukrem, solą i 2 łyżkami wody. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 10 min.

    W dużej, głębokiej misce mieszamy pozostałą mąkę z ziarnami: słonecznika, dyni, siemienia lnianego oraz płatkami owsianymi, kminkiem i lubczykiem. Dłonią na środku robimy wgłębienie i wlewamy do niego zaczyn drożdżowy oraz olej rzepakowy. Wszystko dokładnie wyrabiamy. W razie potrzeby dodajemy mąki.
    Ciasto przykrywamy wilgotną ściereczką do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 30 min.
    Ciasto przekładamy do natłuszczonej olejem rzepakowym formy do tortownicy o średnicy ok. 20 cm Zwilżonymi wodą dłońmi wygładzamy powierzchnię chleba, a następnie delikatnie ( nożem, stroną nieostrą) wykonujemy dowolny wzór. Posypujemy ziarnami , np. siemieniem lnianym i odstawiamy na kolejne 15 min.

    Cheb pieczemy ok. 35 -40 min. w rozgrzanym piekarniku do temperatury 200°C. Smacznego.

  20. W ten sobotni, wiosenny poranek słońce powiewem wiatru delikatnie przesunęło na bok obłoczki na niebie, uchyliło kuchenne okno i delikatnie zatańczyło na drzwi lodówki … ON krzątał się po kuchni, cichutko podśpiewując razem z Joe Dassin “Aux Champes Elysees” … Piekarnik buchał ciepłem, gotowy by oddać już chrupiące rogaliki i bagietki, wszak na stole czekało świeże masło i słodka, wiśniowa konfitura. Kiedy spieniał mleko do latte uśmiechał się sam do siebie na wspomnienie ich pierwszej wspólnej majówki w Paryżu.
    – Mam nadzieję, że jeszcze chwilę pośpi i niespodzianka się uda – rozmyślał, kiedy kroił ostatnią figę do sałatki owocowej.
    Właśnie kończył napełniać szklanki świeżym sokiem pomarańczowym, kiedy w drzwiach stanęła ONA.
    – Dzień dobry – szepnęła.
    – Mówiłaś, że tęsknisz za naszym francuskim tygodniem, zatem dzisiejszy dzień zaczynamy od słodkiego wspomnienia.
    – Hmm … to właśnie jest słodki smak miłości – uśmiechnęła się czule, zbierając okruszki z talerzyka.

  21. Dla mnie smak miłości nie oddaje tylko jedna potrawa… nie ma ona jednego, określonego smaku… Smak miłości kryje się w każdym daniu, deserze, przekąsce przygotowanej w gronie najbliższych, ukochanych osób lub osoby i dla bliskich nam osób.
    Kiedy w przygotowanie danej potrawy wkłada się całe swoje serce, miłość i zaangażowanie…. kiedy podczas „pichcenia” śmiejemy się, żartujemy a czasem i ubrudzimy… Kiedy krojąc warzywa, siekając pietruszkę, czy doprawiając zupę uśmiech nie znika z naszej twarzy a my robimy to z pasją i zaangażowaniem, potem całą tą miłość i oddanie czuć w przygotowanej potrawie.
    Kosztując ją w gronie najbliższych wszyscy mogą delektować się jej niepowtarzalnym smakiem. Tą miłość czuć w każdym kęsie i z każdym kęsem czuć ją coraz bardziej… Na twarzach pojawia się uśmiech a w serach robi się lżej i cieplej…. W powietrzu unosi się nie tylko aromat potrawy ale i miłości, którą danie zostało obdarowane…

  22. W dziecinstwie siadalismy cala rodzina do obiadu przygotowanego przez moja mamę jak biad zikal z talerza w oka mgnieniu to mowilismy mamie ze duzo serduszka wlozyla, a jak czasami cos nie wyszlo, bo tez tak sie zdaza, to nie mowilismy ze nie smaczne tylko ze malo serduszka dzis mama wlozyla. I tak jest do dzis jak spotykamy sie u mamy przy rodzinnym stole. Dla mnie wszystkie potrawy przygoowane przez moja mame maja smak milości a wspomnienia bezcenne.

  23. Mnie smak miłości kojarzy się ze spaghetti :)Po pierwsze, dlatego, że była to pierwsza potrawa, którą przygotowałam wspólnie z moim obecnym mężem, a po drugie dlatego, że zawsze mam przed oczami romantyczną scenę z filmu/bajki „Zakochany kundel”, w której makaron, który jedli połączył się w jedną całość :) To było ttaaakkkiieee romantyczne :)

  24. Smak miłości…. to nie tylko jedno danie, to gotowanie dla Ukochanej osoby. Uczenie się wspólnie nowych smaków – bo każdy wyniósł z domu inne smaki, to wspólne zajadanie się w lecie truskawkami pachnącymi słońcem, pomidorami tak soczystymi że sok cieknie po brodzie, pieczenie dyniowego ciasta, wspólne szykowanie pierniczków na święta…

  25. Dla mnie smakiem miłości jest rosół, rozgrzewa i ozdrawia, żaden rodzinny obiad nie może się bez niego obejść. I co najważniejsze rosołek jest miłością również dla mojego synka niejadka, który mógłby go jeść codziennie, tak jak ja w dzieciństwie. I koniecznie w tym rosołku musi być dużo lubczyku, a przecież to najlepszy afrodyzjak :)

  26. Dla mnie Miłość ma smak włoskiego deseru Tiramisu – Jak on jest delikatna a zarazem z charakterem, słodko uwodząca,kusząca, uzależniająca. Mimo,że jesteśmy już nią najedzeni chcemy więcej i więcej…..

  27. Dla mnie smak miłości to śniadanie zrobione dziecku idącemu na egzamin maturalny:

    j.polski-racuchy z jabłkami + kawa
    matematyka- jajecznica w bułce + kawa
    j.angielski – naleśniki z nutellą i malinami + kawa

  28. Smak miłości to okazywanie sobie uczuci w każdym momencie i w każdy sposób.To celebrowanie każdej chwili z sobą tak jakby miała być tą ostatnią chwilą w naszym życiu.Wtedy nawet zwyczajna kasza ze skwarkami zjedzona w towarzystwie ukochanej osoby smakuje jak najdroższe trufle,a działa jak najdroższy afrodyzjak.

  29. Smaki miłości to głównie smaki dzieciństwa. I może niekoniecznie jakaś konkretna potrawa, ale na przykład smak i zapach chleba, który właśnie upiekła mama, smak świątecznego piernika, czy zapach i smak (niekoniecznie dobry) zupy z suszonych owoców na Wigilli. Innym razem to smak jajek z chrzanem na Wielkanocy. Smaki miłości to smaki, które wywołują na naszej twarzy uśmiech, ale również sprawiają, że przywołane wspomnienie wywoła łzy, gdyż naszej kochanej osoby już nie ma. Smaki miłości to połączenie smaków radości, uśmiechu i dobroci.Dla mnie jako dziecka smakami miłości były również guma Turbo, oranżada w proszku czy Dumle. Bo to właśnie najdrobniejsze przyjemności sprawiają najwięcej radości :)

  30. Moje życie ma kilka smaków, które kojarzą mi się z miłością.
    Jak to z tym uczuciem bywa… Miłość ma różne oblicza i przybiera różne formy.
    Miłość dziadków, którzy zawsze rozpieszczają wnuki i gdy tylko rodzic odwróci na chwilę wzrok, wrzucają do kieszonki coś słodkiego, albo pieniążek na lody.
    Babcina kuchnia miała mnóstwo smaków i aromatów, ale najbardziej zapamiętałam posypkę do drożdżowego ciasta, która znajdowała się w miskach, ułożonych wysoko na kredensie.
    Zawsze w dwóch kolorach : jasnym i brązowym. Wspinałam się po nią jak na szczyt wielkiej góry, trzymając się kurczowo tego mebla. Babcia zawsze uśmiechała się i ściągała miskę, gładząc mnie po głowie.
    Dla mnie to smak miłości ! Jeden z kilku.
    Kolejnym smakiem miłości (tej pierwszej i najpiękniejszej)
    Są bułki z kefirem jedzone na górskim szlaku, które między pocałunkiem, a dyszeniem ze zmęczenia, przypominały najbardziej wytrawny i wyborny przysmak.
    A na koniec popołudnia z przyjaciółką i długie rozmowy przy kuchennym stole.
    Czarna mocna kawa i placki ziemniaczane :)

  31. W dzieciństwie żyłam w przeświadczeniu, że niedziela jest dniem wspólnego jedzenia rodzinnych obiadów. Prawie zawsze wtedy jechaliśmy do dziadków. Ubieraliśmy się odświętnie. Wszyscy przyjeżdżali odpowiednio wcześniej. Szło się na spacer, potem był obiad, gdzie na rodzinnym stole- symbolu więzi i trwałości, królował domowy rosół mojej babci. To właśnie przy nim prowadzone były rozmowy w gronie najbliższych i podtrzymywanie rodzinnych obyczajów. Wymienialiśmy między sobą banalne informacje z naszego codziennego życia, słuchaliśmy historii o przodkach i opowieści o krewnych mieszkających daleko. Nawet mglista obecność tych osób miała na nas wielki wpływ. Przy jedzeniu rosołu zbieraliśmy kawałki edukacji- nieformalnej, lecz bezcennej. Dziś gdy już sama mam rodzinę, staram się nadal kontynuować tradycję rodzinnego obiadu. To taki magiczny moment,kiedy jesteśmy wszyscy razem, jemy pyszny rosół, cieszymy się wspólnie spędzonymi chwilami, rozmawiamy o tym, co się zdarzyło w całym minionym tygodniu i planujemy kolejny tydzień, i kolejny niedzielny posiłek. Zapach i smak rosołu więc zawsze będzie mi się kojarzył z radością wynikającą ze wspólnego rozwiązywania problemów i podejmowania decyzji. Tak naprawdę to nie o jedzenie chodzi, chodzi o rodzinę. Wspólny posiłek- jest bowiem bezpiecznym miejscem, w którym bardziej niż głód zaspokaja się potrzebę bliskości. Rosół to tylko dopełnienie, ale jakże smaczne!!!

Dodaj komentarz