Kolacja na powitanie lata – Twój Kucharz, Kraków.

A dzisiaj zapraszam Was do przeczytania wspomnień z pysznej kolacji na której miałam przyjemność się znaleźć jakiś czas temu. Kolacja została zorganizowana przez Bartłomieja Płócienniaka i Miłosza Kowalskiego w studio Twój Kucharz. Bartek jest właścicielem studia Twój Kucharz a Miłosz szefuje kuchni w krakowskim Hotelu Hilton Garden Inn Kraków. Panowie znają się i lubią co było widać podczas tej kolacji. Miłosz szalał w kuchni a Bartek opowiadał nam o daniach, jak doszedł do tego lub innego smaku dania – oczywiście były to metody prób i błędów. Na naszych talerzach pojawiły się fantastyczne dania takie jak : prosty pstrąg ojcowski z zielonym groszkiem i płatkami maku i szczerze nie wiem jak Oni to robią, ale w Twoim Kucharzu ryby zawsze smakują mi najbardziej.

Dobra zacznijmy od początku, bo na sam początek wylądowało przed nami na pięknych deskach typowo wiosenne danie czyli smalec z ogórkiem małosolnym i jabłkami z pysznym wyborem chleba. Oj, dobre to było, a jabłka były przepyszne.

Potem pojawiło się danie, które oczarowało moich współbiesiadników czyli kurki, brzoskwinie i orzech laskowy. Pyszne.

Kolejny daniem były nerki jagnięce, bób i poziomki. Bób i poziomki pyszne, niestety nerki to nadal nie moja bajka.

Pomidory, bundz i czosnaczek to kolejne danie, które pojawiło się na naszym stole.

Potem był wspomniany już przeze mnie pstrąg ojcowski a zaraz po nim flądra z marchewnikiem i kosmosą ryżową w towarzystwie chrupka.

Kolejne danie miało za zadanie oczyścić nasze kubki smakowe i były to truskawki z kwiatem czarnego bzu .. pyszne.

I wjechało na nasze stoły mięso – na początek gołąb, młody groszek i agrest. Fajne połączenie.

Następnym danie były policzki wołowe, letnie warzywa, czereśnie.

I danie które kończyło tą część kolacji czyli młode pędy sosny, kruszonka, czerwona porzeczka czyli genialne lody z młodymi pędami sosny.. oj zachwytów nie było końca.

Ostatnim daniem, była deska serów i wybór cydrów przygotowanych przez Bartosza Wilczyńskiego i tu trafiłam na moje ukochany sery z Wańczykówki, ale też poznałam cydr lodowy i tu się zakochałam od pierwszego łyka. Boski!

Do każdego z dań było inne specjalnie dopasowane wino, wszystko pięknie grało.
A tu jeszcze jedno zdjęcie wprost z kuchni:

Panowie dziękuję za pyszny wieczór !
Większość zdjęć w tym wpisie dzięki Agnieszce z bloga zwidelcem.pl – dziękuję za użyczenie :)














