V urodziny bloga z Polsat Food Network KONKURS

V urodziny bloga już za kilkanaście dni, ale już dzisiaj startuje z konkursem zorganizowanym wraz z Polsat Food Network.  

deser pavlova

 

( zdjęcie bezy w moim wykonaniu z zeszłego roku – link )

Założenia konkursu :

Opisz Twoją kulinarną podróż marzeń na …urodziny bloga KUCHNIA NA WZGÓRZU”. Poczuj się jak Guy Fieri w programie ,,Kulinarne podróże z Guyem Fieri” i zaproś swoich gości na ucztę kulinarną pod znakiem: egzotyki? tradycji? Puść wodze fantazji :) 

Odpowiedź umieść w komentarzu pod tym wpisem. 

Czas trwania konkursu 5.07 do 25.07.2014

Nagrody wysyłane są na terenie RP przez agencję Shi Communication której prześlę adresy osób, które wygrają w konkursie. 

Nagrody :

n1jpg-horz

1 miejsce  to pojemnik lunch box + rękawice kucharskie + timer

2 miejsce to rękawice kucharskie 

3 miejsce timer 

 

Zwycięzców Wybiorę Ja. 

Zaprasza do polubienia profilu Polsat Food Network na fb – https://www.facebook.com/polsatfoodnetwork

15 myśli na temat “V urodziny bloga z Polsat Food Network KONKURS

  1. Moja kulinarna podróż marzeń to podróż do Włoch. Byłem tam na wakacjach przez pewien czas, lubię tam wracać. Nie wyobrażam sobie piękniejszych wakacji niż spacerowanie zabytkowymi włoskimi uliczkami zajadając się wyśmienitymi gelati, a później popijaniem jedynego w swoim rodzaju „Aperol Spritz”. Jest to drink typowy dla włoskiego aperitivo. Przygotowuje się go bardzo łatwo i szybko: 20ml aperolu (lub innego alkoholu na bazie likieru pomarańczowego) łączy się z winem musującym (najlepiej prosecco) i sokiem z pomarańczy. Na koniec drink przyozdabia się cząstką świeżej pomarańczy. Buon apetito!

  2. Na urodziny bloga KUCHNIA NA WZGÓRZU zaprosiłabym gości do Francji na fantastyczna zupę cebulową z grzankami i makaroniki porzeczkowe, a toast wznieślibyśmy prawdziwym szampanem! Myślę, że wszystkich zauroczyłby taki piknik na trawie! Byłoby rewelacyjnie!

    Sto lat, niech żyje Kuchnia na wzgórzu!

  3. Jako że jestem raczej lepszym cukiernikiem niż kucharzem, moją wymarzoną podróżą kulinarną wybrałabym się do kraju, który (poza Polską oczywiście) najbardziej kojarzy mi się ze słodkim smakiem, czyli do Austrii. Postarałabym się „wmiksować” do jakiejś małej cukierenki i poznać sekrety cukiernika odnośnie pieczenia słynnego Sachertorte, najprzecudowniejszego i najdoskonalszego deseru jaki widział świat. Może dowiedziałabym się jak robi się boskie pralinki Mozartkugel? Albo poznała tajemnicę pysznego smaku deseru Kaiserschmarrn, który był ulubioną słodkością cesarza Franciszka Józefa I? Po popiciu go słynnym Zwetschkenröster, czyli śliwkowym kompotem zaznałabym pełnię szczęścia w tym jakże czekoladowo – wypiekowym kraju :)

  4. A ja zaprosiłabym na cudne Podlasie gdzie mozna odpocząć na łonie nie skażonej przyrody – gdzie na śniadanko mozna by było zjeśc kilka rodzai sera korycińskiego ,z wiejskim chlebkiem na zakwasie , na obiad przepyszne kartacze lub babę ziemniaczaną ze skawreczkami i chłodniczkiem z kwaśnego wiejskiego mleka ze szczypiorkiem i ogórkiem a na deserek sękacza wypiekanego wg starych receptur. Sto lat

  5. A ja zabrałabym Ciebie i gości do moich Rodziców w cudowne Bory Tucholskie. Jest tam prześlicznie, dookoła lasy, jezioro. Szum drzew i śpiew ptaków. Wybralibyśmy się na jagody a potem wspólne lepienie pierogów i pieczenie pysznych jagodzianek. Zaprosiłabym Was na wspólne pieczenie chleba, wyrabianie własnego masła – to podane z pysznym regionalnym miodem słodko płynącym po chlebie na zakwasie. Byłby także kubek świeżego mleka, wyplatanie wianków, śpiew i tańce przy ognisku. A mój Tato poczęstowałby wszystkich własną nalewką z kwiatu czarnego bzu. :-):-):-):-)

  6. Po co szukać szczęścia daleko, skoro same dobrodziejstwa mamy tu, blisko, u siebie? Moim marzeniem (które wkrótce spełnię) jest podróż śladami wschodnich szlaków kulinarnych, z tradycjami, które jeszcze się zachowały, dzięki starszym pokoleniom. Tam, gdzie dotknęła ludzi bieda, a jednak potrafili wyczarować coś, z niczego. Ciągnie mnie do naturalnych korzeni, do tego, co obecnie trudno dostać – świeżej jagnięciny, serów długo leżakowanych, miodu skrzętnie zbieranego przez pszczelarzy, kołaczy i robionych według stuletnich receptur, przekazywanych z pokolenia na pokolenie sękaczy. Tych dobrodziejstw natury wciąż można jeszcze doświadczyć we wschodniej Polsce, do której właśnie chciałabym zaprosić na być może wspólną podróż?

  7. Porwalabym cie do lat dziecinstwa , bys rozsmakowala sie w chruśniaku malinowym u babci.Sprawilabym , bys choć przez chwilę znów biegala boso po łące, dmuchala w dmuchawce, puszczala bańki mydlane, wchodzila na drzewa. Chciałbym móc cofnąć czas na małą chwilkę bys poczula dotyk babci, usiadla jej na kolanach i spróbowala jej drożdżowych bułek z malinami.Poczulabys ,ze małe rzeczy sprawiały wielką radość.

  8. Na te urodziny chciałabym zabrać znajomych do stolicy Tajlandii – Bangkoku. Myślę, że byliby zachwyceni już samym widokiem tych wszystkich straganów przydrożnych gdzie można zjeść coś na szybko :) może ktoś z nich skusiłby się na smażone owady? np. szarańcze – przysmak tubylców… Spacerując ulicami będziemy wyczuwać wspaniałe, unoszące się w powietrzu zapachy jedzenia. Na pewno ktoś będzie suszył papryczki chilli lub czosnek pokrojony w plasterki na dużych matach… Po ulicach będą biegać kury – mają takie długie, śmieszne nóżki – u nas nazwane – szczęśliwymi, bo biegające wolno :)
    Najpierw poszlibyśmy do jakiejś miłej knajpki na pyszną zupę TOM YUM – z krewetkami, liśćmi kaffiru, odrobiną soku z limonki, mleczkiem kokosowym… a na drugie – smażony makaron lub ryż albo wołowina w curry…
    Wieczorem poszlibyśmy uczcić te urodziny piwem Chang i drobnymi przekąskami – sajgonkami. Osoby niepijące na pewno zachwycą się pysznymi koktajlami sporządzanymi z mango czy papai. Będzie na pewno gwarnie i tłoczno… ludzie będą proponować nam podwózkę tuk tukiem do hotelu, ale my chętnie przejdziemy się na piechotę :)

  9. Smaczną , kulinarną podróż odbyłabym do Gruzji. To wyjątkowe miejsce z wielu powodów, przepiękne krajobrazy ,barwny język ,ale przede wszystkim niezwykle ciepli i gościnni ludzie. Tylko w takim miejscu mogły się „narodzić’ potrawy , którymi warto nacieszyć swoje podniebienie. Tajemniczo brzmiące nazwy :chaczapuri , czachochbili ,kweri , czy też kiszmisziani -to prawdziwa uczta dla smakosza . Więc jak ,może wybierzemy się tam razem? :-)

  10. Ja w kulinarną podróż bardzo chętnie wybrałabym się do Włoch. Aż mi ślinka leci na samą myśl o pizzy, spaghetti i słodkich pysznościach takich jak: panna cotta, cantuccini czy ciasteczka amaretti. Do Włoch wjechalibyśmy od strony Wenecji. Tam pierwszy postój i pyszna sałatka Caprese jedzona na pokładzie gondoli, popita lampką wina. Następnie Bologna, a tam oczywiście spaghetti bolognese. Potem udalibyśmy się do Florencji, gdzie zajadalibyśmy się pyszną panną cottą w małej kawiarence. Potem pojechalibyśmy do Pescary, która słynie z pysznych ryb i zjedlibyśmy świeżo wędzone ryby nad brzegiem morza. Przed nami Bari, gdzie z powodu wysokiej temperatury mogliśmy się zdecydować tylko na ogromną porcję lodów, które we Włoszech są wyśmienite. Następnie pojechalibyśmy do Messyny, gdzie zjedlibyśmy pachnącą pizzę, prosto z pieca opalanego drewnem. W Palermo kosztowalibyśmy lasagne z sosem beszamelowym. W Rzymie zrobiliśmy postój na słodkości: ciasteczka amaretii popijane kawą latte. W Genuie zajadalibyśmy się tiramisu, a w Mediolanie cannelloni. Pożegnalibyśmy Włochy z łezką w oku i torbą wypchaną serami: mascarpone, ricotta i mozzarella, a także wieloma rodzajami makaronów i oczywiście pyszną kawą w ziarnach.

  11. Z okazji urodzin Twojego bloga wybrałabym się ze znajomymi w kulinarną podróż do Wenezueli. Skosztowalibyśmy tradycyjnego wenezuelskiego obiadu – szarpana wołowina (najlepsza jaką w życiu jadłam), czarna fasolka w sosie własnym, smażone banany i ryż z sosem bochaco (ostry sos z mrówek i termitów z dodatkiem chilli).
    Do picia tradycyjne cuba libre (po prostu wenezuelski rum z colą) i drinki ze świeżych owoców i lokalnych alkoholi. Nie ma nic lepszego niż pina colada ze zmiksowanych owoców a nie z soku z kartonu.
    Główną atrakcją byłby połów piranii w Orinoko, które następnie zostałyby ugirillowane i zjedzone na kolacje wraz z „pieczywem” z manioka – arepas.
    Do pochrupania czipsy (oczywiście z bananów, ale nie takie jak nasze „czipsy bananowe” tylko cieniutkie, jak ziemniaczane, czipsy na słono).
    Wenezuela to najpiękniejszy kraj w którym byłam, dlatego chętnie odwiedziłabym go jeszcze raz :)

  12. Południe Włoch, środek lata ; spotyka mnie przygoda taka .
    Urodziny KUCHNI NA WZGÓRZU ; tłumy gości , aż się roi od kurzu.
    Włoskiej kuchni smak cudowny ; makaronów świat podwodny.
    Ze śmietaną , pomidorem ; delektuję się calzzonem.
    Pyszna pizza z ananasem , tak sobie pozwalam czasem.
    Wino mocno tak schłodzone ; musujące , bąbelkowe.
    Smak krewetek , homar z serem ; Panna Cotta zwana deserem.
    Tiramisu tak kremowe ; lekkie , smaczne i kawowe.
    Smaki szybko chce utrwalić ; zdjęcia zrobię, będzie się czym chwalić.

  13. Witajcie kochani!
    Pragnę zabrać Was w weekendową podróż po interesujących zakątkach Włoch, w których „spożywać będziemy” przepyszne potrawy tychże regionów. Tym razem spojrzymy na kuchnię włoską nie poprzez pryzmat pizzy i spaghetti. Poznamy regionalne potrawy, na które przepisy przekazywane są rodzinom z pokolenia na pokolenie i które jadane są przez włoskie rodziny.
    Naszą podróż rozpoczniemy od Aqulii. Spróbujemy tu Zuppa povera (Zupy biedy), której głównymi składnikami są często wykorzystywane w kuchni włoskiej: natka pietruszki, biała cebula i pomidory. Zupą zalewa się podgrzane w piecu lub tosterze, polane oliwą i posypane bazylią kromki chleba. Posmakujemy tu także Panzerotti fruitti – czyli smażonych pierogów, nadziewanych odpowiednio doprawioną mozzarellą oraz owoców morza, a dokładniej Cavatelli con le cozze e fagioli (Cavatelli z małżami i fasolą). Cavatelli to makaron, który podaje się w tej potrawie odpowiednio przyrządzony z wymienionymi dodatkami, a także pomidorkami czereśniowymi, cebulką, czosnkiem i białym winem. Jest to pyszna i niespotykana przez nas potrawa. Na deser zajadać się będziemy jedynym w swoim rodzaju ciastem migdałowym. :)
    Drugiego dnia wybierzemy się w górzyste rejony Basilicata, zwanej również Lucania. Tutaj skosztujemy Cialled – przystawki z duszonej na patelni cebuli z pomidorami, do której na koniec wbija się jajka i podaje tak przygotowaną w chlebie. Spróbujemy również dorsza w kwiatach cukinii (baccala in fior di zucca) oraz jagnięcinę po chłopsku (agnello alla contadina) – pieczoną jagnięcinę przyprawioną odpowiednio dodatkiem natki pietruszki, rozmarynem, czosnkiem i oregano, podawaną z ziemniakami i cebulą. Już czuję te zapachy. Już widzę je oczyma wyobraźni. A Państwo? Chętni będą mogli również zakosztować w makaronie z ciecierzycą (lagane e ceci). Na deser posmakujemy zaś Semolino fritto – smażonej kaszy manny lub Pettole – smażonego ciasta drożdżowego z dodatkiem ziemniaka i polanego miodem.
    Ostatni dzień weekendu spędzimy w Emilia – Romania. Tutaj spróbujemy Piadina romagnola – odpowiednio przyrządzanych i smażonych krążków ciasta podawanych z: wędliną, sałatą, pomidorami lub mozzarellą, w zależności od tego, na co Państwo będą mieli ochotę. Tutaj posmakujemy też makaronu z sosem bolońskim o którym tyle Państwo słyszeli, który niejednokrotnie próbowali wykonywać w domu lub raczyli się tym „z torebki”. Tym razem spróbujemy prawdziwego Ragu alla bolognese (sosu bolońskiego), a także oryginalnej Lasagne alla bolognese (lazanii po bolońsku). Dla odmiany „w nasze dłonie” wpadnie Agnello alla romagnola” (jagnię po romańsku) – czyli duszona jagnięcina z dodatkiem boczku, przecieru pomidorowego i (uwaga!) zielonego groszku. Tutaj zasmakujemy także w Crema Gissela – gęstym deserze kawowo – mlecznym oraz Fichi caramellati – karmelizowanych figach.
    To tyle w zapowiedzi naszej weekendowej podróży kulinarnej. Zapraszamy do obejrzenia tego odcinka oraz kolejnych, przedstawiających interesujące, rodzime posiłki z innych terenów Włoch. ;)

  14. Jeśli to urodziny bloga Kuchnia na wzgórzu, to zaproszonych gości zabrałabym w taką kulinarną podróż…
    Rozpoczęlibyśmy ją łagodnie, wręcz skromnie [https://kuchnianawzgorzu.pl/pomysl-przystawke-finger-food/]. Kiedy wszyscy poczuliby się już bardziej głodni przeszlibyśmy do lekkiej egzotyki proponując [https://kuchnianawzgorzu.pl/zupa-slodko-kwasna/], rozbudziłoby to zmysły uczestników kiedy to na nasz stół wjechałyby kolejno [https://kuchnianawzgorzu.pl/palki-z-kurczaka-w-aromatycznym-sosie/], a by urozmaicić i dać każdemu skosztować czegoś odmiennego i pozostawić wybór: [https://kuchnianawzgorzu.pl/morele-w-czerwonym-winie-morele-wytrawnie-morele-przepis/] ale i [https://kuchnianawzgorzu.pl/nadziewane-kwiaty-cukinii/]przecież to pełnia sezonu więc celebrujmy to co teraz świeże i pyszne! Dalej dalibyśmy się ponieść naszym podniebieniom serwując[ https://kuchnianawzgorzu.pl/galareta-drobiowo-wolowa/%5D wielu spośród nas jest jej wielbicielami. Nie zabrakłoby też i czegoś specjalnego!Wszak to urodziny a więc z pięcioma świeczkami cudnej urody i obłędnego smaku mili goście [https://kuchnianawzgorzu.pl/biszkopt-genuenski-czyli-tort-urodzinowy/]-ach cudne maliny:) Gdyby jednak komuś jeszcze zabrakło deseru to przecież może skosztować [https://kuchnianawzgorzu.pl/lody-jogurtowe-z-advocatem-krowkami/]. Nie obędzie się bez [https://kuchnianawzgorzu.pl/kawa-mrozona-najprostszy-przepis/] a jeśli komuś mało to na koniec i lepsze trawienie [https://kuchnianawzgorzu.pl/campari-czerwone-pomarancze-pycha/]. Tak oto wyobrażam sobie moją kulinarną podróż marzeń na V urodziny bloga KUCHNIA NA WZGÓRZU, udanej zabawy i spełnienia marzeń naszej blogerce w tym wyjątkowym dniu!

  15. Jeśli to urodziny bloga Kuchnia na wzgórzu, to zaproszonych gości zabrałabym w taką kulinarną podróż…
    Rozpoczęlibyśmy ją łagodnie, wręcz skromnie [ https://kuchnianawzgorzu.pl/pomysl-przystawke-finger-food/ ]. Kiedy wszyscy poczuliby się już bardziej głodni przeszlibyśmy do lekkiej egzotyki proponując [ https://kuchnianawzgorzu.pl/zupa-slodko-kwasna/ ], rozbudziłoby to zmysły uczestników kiedy to na nasz stół wjechałyby kolejno [ https://kuchnianawzgorzu.pl/palki-z-kurczaka-w-aromatycznym-sosie/ ], a by urozmaicić i dać każdemu skosztować czegoś odmiennego i pozostawić wybór: [ https://kuchnianawzgorzu.pl/morele-w-czerwonym-winie-morele-wytrawnie-morele-przepis /] ale i [ https://kuchnianawzgorzu.pl/nadziewane-kwiaty-cukinii/ ]przecież to pełnia sezonu więc celebrujmy to co teraz świeże i pyszne! Dalej dalibyśmy się ponieść naszym podniebieniom serwując[ https://kuchnianawzgorzu.pl/galareta-drobiowo-wolowa/ ] wielu spośród nas jest jej wielbicielami. Nie zabrakłoby też i czegoś specjalnego!Wszak to urodziny a więc z pięcioma świeczkami cudnej urody i obłędnego smaku mili goście [ https://kuchnianawzgorzu.pl/biszkopt-genuenski-czyli-tort-urodzinowy/ ]-ach cudne maliny:) Gdyby jednak komuś jeszcze zabrakło deseru to przecież może skosztować [ https://kuchnianawzgorzu.pl/lody-jogurtowe-z-advocatem-krowkami/ ]. Nie obędzie się bez [ https://kuchnianawzgorzu.pl/kawa-mrozona-najprostszy-przepis/ ] a jeśli komuś mało to na koniec i lepsze trawienie [ https://kuchnianawzgorzu.pl/campari-czerwone-pomarancze-pycha/ ]. Tak oto wyobrażam sobie moją kulinarną podróż marzeń na V urodziny bloga KUCHNIA NA WZGÓRZU, udanej zabawy i spełnienia marzeń naszej blogerce w tym wyjątkowym dniu!

Dodaj komentarz